czwartek, 10 lipca 2014

Trochę teorii, czyli mały - duży poradnik modelinowy :)

Witam kochani! Na początku dzisiejszego posta chciałam strasznie podziękować, że tu do mnie zaglądacie :) Dziewczynki, Wasze komentarze na prawdę dodają skrzydeł! Napisałam to już w komentarzu pod poprzednim postem, ale muszę jeszcze raz - serdeczne dzięki! Ja jestem bardzo krytycznie nastawiona do moich prac, a Wy zawsze macie dla mnie tyle fajnych, ciepłych słów, że gęba się śmieje i serce rośnie :D Aż się chce tworzyć dalej :)
No a dziś chciałam troszkę Wam opowiedzieć o modelinie i jej możliwościach :)
Wiem, sam tekst - troszkę nuda, ale może któraś z Was ma ochotę zabrać się za fimo, a nie orientuje się dokładnie co i jak. Sama nie uważam się za eksperta, ale coś tam już umodziłam i paroma informacjami mogę się pochwalić :)
 W zasadzie kiedyś myślałam, że lepiąc z modeliny idę na łatwiznę. Nie muszę wyrabiać tak jak masy solnej, nie muszę malować - bo kolory gotowe mam... I fakt, jest to duże ułatwienie. Ale potrzeba też trochę wprawy, dochodzenia do wszystkiego metodą prób i błędów... jestem samoukiem, sama uczyłam się wszystkiego - i jeszcze wiele przede mną :) Ale wiem już dosyć, żeby móc się z Wami podzielić ciekawostkami :)
Dobra, do rzeczy!

Na początek troszkę o modelinie fimo. 
Używam fimo, ponieważ moim zdaniem jest najlepsza. Dzieli się na kilka rodzajów: 

Fimo Classic używam zazwyczaj. Jest super bo można ją długo wyrabiać. Ale dla początkujących jest troszkę za twarda. 

Fimo Soft to troszkę łagodniejsze, jaśniejsze odcienie, i jest bardzo podatna - chwila wyrabiania w palcach i już jest mięciutka. Ale może to być zgubne - zbyt długie wyrabianie sprawia, że staje się lepka, i trzeba ją wtedy odłożyć i dać odpocząć.

Fimo Effect - to te, które dają różnorakie efekty: fosforyzujące, brokatowe, marmurkowe, transparentne, no i moje ulubione - pastelowe :) Pastelowe mają wspaniałe odcienie, ale uwaga - są bardzo miękkie, nawet bardziej niż fimo soft. Więc trzeba używać ich pewnie i stanowczo, nie wyrabiać zbyt długo.

A teraz parę ciekawostek:

Zaopatrując się w modelinę, zawsze warto kupić dwie, trzy kostki białej. Kolory fimo są bardzo mocne, soczyste. Żeby je stonować, rozjaśnić, zrobić z niebieskiego błękit czy z żółtego cytrynę - biała jest niezbędna. U mnie zawsze jest jej za mało :) 

Warto też zaopatrzyć się w jakieś narzędzia do modelowania, a także szczypce - płaskie i okrąglaki - moje są już wysłużone, ale je uwielbiam :) A poza tym w igły, wykałaczki, i różne inne cudeńka :)


Modelinę fimo wypiekamy przez pół godziny w temperaturze 110 stopni. Jeśli używacie innej modeliny - na opakowaniu zawsze musi pisać, jak długo i w jakiej temperaturze ją wypiekamy.

Wszystkie metalowe elementy, takie jak haczyki czy śrubki - na których potem będziemy wieszać nasze kolczyki czy zawieszki - przymocowujemy przed upieczeniem, i zapiekamy razem. Nic im się nie stanie. Jeśli zapomnimy - to po herbacie. Do upieczonej będzie trudno cokolwiek wbić. Z haczyków najlepiej wybrać takie małe wkręcane śrubki z oczkiem - dzięki gwintowi ze śrubki haczyk będzie się trzymał lepiej, gdyż modelina przy pieczeniu odrobinkę się kurczy, minimalnie zmniejsza objętość - więc zacieśni się na gwincie. Jeśli używamy zwykłych haczyków - po upieczeniu trzeba je odrobinę wysunąć, podkleić kropelką i szybko wcisnąć z powrotem. Bo inaczej z czasem mogą się wysunąć, i na biglu zostaną nam gołe haczyki.

Zawsze po upieczeniu gorąca modelina jest odrobinę miękka - to normalne. Po wystygnięciu stwardnieje. 

Lakier:

Modelina po upieczeniu jest wodoodporna, ale warto ją pokryć 1 - 2 warstwami lakieru. Ja używam takiego, firmy DARWI - jest świetny. 


Kwiaty, serca i tym podobne motywy - maluję lakierem z połyskiem, a modelinowe jedzonko czy lale - pokrywam satynowym. Po wyschnięciu matowieje, błyszczy się tylko odrobinę dzięki temu wszystko wygląda naturalnie - ale jest zabezpieczone :)

Uf, to na razie tyle :)
  
A teraz efekty specjalne. Długo sen z powiek spędzały mi polewy na modelinowych ciastach, nadzienia w modelinowych czekoladkach... Jak już powiedziałam, jestem samoukiem, a poza tym nie mam w otoczeniu nikogo, kto się zajmuje fimo. Więc nie miał mi kto podpowiedzieć, i długo zeszło, zanim znalazłam na allegro magiczny i wspaniały żel Fimo Liquid.


Jest to żel twardniejący pod wpływem temperatury. Można w nim zatapiać różności, mieszać z suchymi pastelami oraz z modeliną. Służy też jako łącznik do modeliny.

Jeśli połączymy Fimo Liquid ze sproszkowanymi suchymi pastelami, po prostu zmienimy jego kolor. Możemy wtedy takim kolorem wypełnić modelinową tartę z owocami, albo szklany pojemniczek. Sam żel jest dość rzadki.

Jeśli natomiast chcemy zrobić polewę na tort czy pączki, trzeba łączyć żel z modeliną. Wybrany kolor drobimy w palcach na kawałeczki, dolewamy żelu i patyczkiem ugniatamy i mieszamy tak długo, aż masa stanie się jednolita. Nie może być ani za rzadka, ani za gęsta - trzeba to wyczuć samemu :)

Po oblaniu modeliny żelową "polewą" najlepiej od razu włożyć ją do rozgrzanego piekarnika. Razem pieczemy jak samą fimo, przez pół godziny w 110 stopniach. Jeśli chcecie upiec sam żel, np. w szklanym pojemniczku - wtedy pieczemy go przez 20 minut w 130 stopniach.

Fimo Liquid jest niezwykle wydajny, mnie starcza jeden na kilka miesięcy :)

A teraz ostatni myk, który sama poznałam niedawno. Długo dojrzewałam, żeby go kupić. Przetestowałam go, i teraz mogę Wam o nim napisać, żeby Wam ułatwić sprawę :)
Krem koagulacyjny to tworzenia sztucznego jedzenia. SUPER !!!
Wygląda tak:





Na zdjęciu pokazałam go razem z kilkoma próbami wykorzystania go jako bitej śmietany czy lodów. Jest ekstra. Jest dość rzadki, ale gdy się go wyciśnie przez specjalne końcówki - nie traci kształtu. Po pół godzinie jego wierzchnia warstwa tężeje, a po 24 godzinach tężeje całkowicie. Nie twardnieje całkiem jak kamień, jest odrobinę elastyczny, tak jakby twarda guma - ale nie lepi się, i można spokojnie używać go zarówno do ozdób, jak i biżuterii. Tubka jest duża - 200 ml, starczy raczej na długo :) Kolorów do wyboru jest mnóstwo.

Przeprowadziłam doświadczenia i wiem, że: 

Po wyschnięciu jest wodoodporny

Mocno łapie się powierzchni, na którą się go wyciśnie, czyli sam się przykleja.

Można go upiec :D :D Miałam obawy, ale stwierdziłam, że raz kozie marchewka - i upiekłam go. Oczywiście był już całkowicie wyschnięty, czekałam chyba dwa dni od wyciśnięcia, żeby porządnie stężał ;) Nałożyłam odrobinę różowej polewy z Fimo Liquid, i upiekłam. Standardowo - pół godziny w 110 stopniach. Nic się nie stało, nie wybuchła, nie odkształciła się i nie rozpłynęła - więc sukces :) Na zdjęciu też go widać, ten jeden z różową polewą to właśnie ten upieczony :)

Z kremem niestety jeszcze nic nie ulepiłam, na razie odbyły się próby i eksperymenty. Ale mam nadzieję, że niebawem będę się Wam mogła pochwalić nowościami :)

Ojj, zabijecie mnie chyba za ten elaborat!!!

Ale trudno, jak już zaczęłam, to skończę. 
Postanowiłam, że przygotuję Wam mały kosztorys :)

Taki sobie zestaw, jeśli chcielibyście od razu mieć cały wypas:

5 KOSTEK MODELINY - w zależności, co chcielibyście robić. Jeśli ciastka - to biała, beżowa, brązowa i jakieś dwa ciekawe kolorki. Jeśli kwiaty, to biała i cztery różne kolory. Pamiętajcie o możliwościach, jakie niesie łączenie kolorów: jaskrawa zieleń i brąz da nam kolor oliwkowy, czerwony i niebieski da nam fiolet. Żółty i czerwony da nam pomarańczowy. Warto o tym pamiętać, zaoszczędzimy na modelinie :)

Więc od początku:

5 kostek modeliny                                  - ok 40zł
narzędzia do modelowania plastikowe    - ok 15 zł
Fimo Liquid                                           - ok 32 zł
Krem koagulacyjny biały                        - ok 15 zł
końcówki do kremu                               - ok 17 zł
pastele                                                   - ok 12 zł
szpilki i bigle                                          - ok  4 zł  
dodatki (perełki, koraliczki)                   - ok 10 zł
przesyłka - na allegro 
z powodzeniem kupimy to wszystko
w dwóch sklepach. Szukajcie tak, 
żeby zaoszczędzić na przesyłce              - ok 15 zł

RAZEM                                                OK 160 ZŁ

No i proszę. Nie jest to mało, niestety. Ale jeśli weźmiemy pod uwagę, że narzędzia to jednorazowy wydatek, końcówki do kremu również, Fimo Liquid starcza na bardzo długo, kremu jest dużo - to jest na prawdę całkiem obiecujący zestaw, i mnóstwo świetnej zabawy :D 

Puk puk, kochani, wytrwaliście do końca? Jeśli tak, to znaczy że jednak coś tam ciekawego udało mi się napisać :D 
A i jeszcze jedno:

Dziewczynki Wy moje! Wszystkie, które tworzycie piękne anioły z masy solnej, koszyki z wikliny papierowej, cudne kartki okolicznościowe, notesy i przepiśniki, decoupage, hafty koralikowe, biżuterię z sutaszu i korali, biżuterię z kamieni szlachetnych i nieszlachetnych, wspaniałe kompozycje kwiatowe, lale, przytulanki i podusie, świeczniki i ozdobne pudełka, cudności na szydełku, wspaniałości z filcu, cudne, pełne uroku zdjęcia, Wy, które szyjecie, sklejacie, zaplatacie, komponujecie, wycinacie, lepicie, fotografujecie, ozdabiacie i ogólnie TWORZYCIE - JESTEŚCIE WSPANIAŁE!!! Podziwiam Was wszystkie razem - i każdą z osobna! Inspirujecie mnie, i zaglądanie do Was to sama przyjemność :) 

Przesyłam Wam ogromne buziaki i wielką ilość pozytywnej energii.
I obiecuję - to był mój pierwszy i ostatni tak nudny post :D
Buziaki!!!      

13 komentarzy:

  1. Co Ty wypisujesz!! Ten post nie był nudny!!! :) To pierwsze tak zgrabnie ujęte informacje o tematyce, którą może kiedyś wypróbuję, a dzięki Twojemu opisowi z pewnością to nastąpi:)
    Wdzięczność to piękna sprawa:) ja sama czuję taką do wszystkich odwiedzających mnie Osóbek:) więc i ja dziękuję cieplutko za to, że jesteś i za to, że mogę do Ciebie zaglądać:)
    Przytulam radośnie i Wszystkiego Dobrego dla Ciebie Kochana:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziękuję:) post idealny, nararcja przejrzysta i ciekawa! nic dodać nic ująć, tylko brać się za fimo:)))))i próbować:) pozdrawim

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo ciekawy post, myślę że wiele osób skorzysta z Twoich rad. Ja np kremu koagulacyjnego nie piekłam;-) A tu proszę, można;-)

    OdpowiedzUsuń
  4. świetny elaborat :) sama kiedyś podchodziłam do modeliny kilka razy ale nic z tego nie wyszło ;) może biorąc pod uwagę Twoje wskazówki kolejnym razem pójdzie mi lepiej!
    pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  5. Nawet nie wiesz jak szybko i przyjemnie czytało się to co napisałaś. Na pewno jest to temat rzeka, ale fajnie, że chcesz z nami podzielić się wiedzą. Mnie jakoś na razie nie ciągnie do modeliny, ale potem kto wie?

    OdpowiedzUsuń
  6. Dziękuję! Bardzo się cieszę, że mój post się spodobał i okazał przydatny :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Tak trzymaj kochana, Twoje rady są złote :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Świetny post! Dużo fajnych porad dla laików takich jak ja :) O modelinie myślę już od jakiegoś czasu i może wreszcie się skuszę na jakieś próby:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Bardzo się cieszę! No i zachęcam, jeśli ktoś ma ochotę - to na prawdę warto spróbować :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Jolu- post rewelacyjny! Aż sma się zastanawiam, czy się nie skusić......Dzięki!
    PS Jolu, pisała do mnie Ania z mojej wymianki, że nie ma do Ciebie kontaktu- mogłabys się do niej odezwać, bo ona juz paczuszkę dla Ciebie kończy, a nawet nie wymieniłyście się adresami?

    OdpowiedzUsuń
  11. Jolka ... nasza kochana PANI PROFESOR :))))
    Idealne, przejrzyste i niezwykle trafne Twoje cenne wskazówki.
    Jednak o jednym zapomniałaś ... oprócz zestawu narzędzi i produktów trzeba mieć jeszcze coś, co nie każdy ma, a Ty masz to na 100 % ... DUSZĘ ARTYSTYCZNĄ I SERCE DO TEGO LEPIENIA oraz TALENT !
    Niemniej jednak, jestem pewna, że dla nie jednej osoby Twoje rady będą ,,złotą księgą,, !
    Ja osobiście tematu lepienia nie tykam ... dlaczego ?
    Bo mam taką jedną fantastyczną koleżankę, ktora z modeliny cuda tworzy :)))) ... taką jedną JOLKĘ :))))
    Cieplutko Cię pozdrawiam !

    OdpowiedzUsuń
  12. Świetny post! Może w końcu skusze się, żeby spróbować :) Po takim wykładzie, to aż się chce:) Ps. Twoje prace sa rewelacyjne! Kubeczki skradły moje serduszko :) Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  13. Super wyjaśnienia, a juz myślałam, ze tego się nie piecze w piekarniku, tylko gotuje. Jeśli zakupię kiedyś fimo to tu pobaraszkuję po tym poście i po innych by znaleźć wyjaśnienie co z tym robić.

    OdpowiedzUsuń

Kochani, dziękuję za Wasze odwiedziny i komentarze - wszystkie razem i każdy z osobna! Zapraszam znów :) Do zobaczenia!