piątek, 10 października 2014

Jack Skellington i oczna bransoletka

Witajcie witajcie!
Za oknem pięknie, a ja w domu :(
Nuda no ale co zrobić: wolę się wykurować, niż całkiem pochorować. Na szczęście choróbsko już tylko koniuszkami pazurków się mnie trzyma, bo je wygoniłam: szałwią, malinami, cytryną, imbirem no i dość sporą dawką ibuprofenu ;)
I co ja tą moją zatkaną głową robię? Ciągle myślę, co by tu nowego ulepić! 
Przyszła mi ostatnio paczuszka z modeliną, no to co, miałam nie wykorzystać, jak kosteczki takie świeżutkie? :D
Męża z pociechą na spacer wygoniłam, i mam dla Was dzięki temu kolejne halloweenowe twory:)
Jako pierwszy Jack Skellington - kojarzyłam gościa od zawsze, ale dopiero dziś się dowiedziałam, jak się dokładnie nazywa :D U mnie wersja dość sympatyczna ;)

Tym razem zrezygnowałam z bransoletki czy zawieszki - i do kolczyków zrobiłam pierścionek :)



Jako drugą przedstawiam oczną bransoletkę hihihi, czyli bransoletkę z zawieszką - okiem :)
takie oczy widziałam już dawno temu gdzieś w necie, i tak mi się co jakiś czas przewijały przez mózgownicę. Stwierdziłam, że halloween jest całkiem fajną okazją, żeby wreszcie taką zawieszkę wykonać. W modelinie robi się dołek, a tęczówkę maluje suchymi pastelami. Potem czarna źrenica do środka, jakieś tam białe punkciki i na koniec trzeba zalać żelem fimo. Moje się troszkę w środku pokićkało, chyba za dużo pasteli użyłam i wymieszały się z żelem... ale cśśś - taki efekt chciałam uzyskać! ;)




Troszkę inne tło powinnam była zastosować do zdjęć białych elementów - ale co bym nie podłożyła, to mi rozmazane wychodziły :( Chyba mój aparat woli białe :)
Ale chyba widać w miarę wszystko ;)

Lecę herbatę zrobić z cytryną. Ugotowałam dziś na obiad krem z dyni... i zanim mu zrobiłam zdjęcie, żeby Wam pokazać, już był zjedzony! Ale powiem Wam, jak go robię:
Na dno garnka wlewam trochę oleju i kawałek masełka. Gdy się roztopi wrzucam posiekaną cebulkę, a jak cebula się zeszkli to wrzucam do tego pokrojoną w kostkę dynię i kilka ziemniaków :)
Chwilę podsmażam i zalewam bulionem drobiowym. Solę dość dużo, żeby zupa nie była za słodka, i dodaję pieprzu. Jak dynia zmięknie - a staje się to dość szybko - wszystko blenduję w garnku na gładki krem. 
Mmmm, pycha!
Do części zupki dodałam dziś mleko kokosowe - bo nigdy tak nie próbowałam. Smakowała fajnie, ale chyba wolę tradycyjną wersję ;) 

Kto jeszcze nie robił kremu z dyni - zachęcam, bo warto :) Można podać z grzankami, pestkami z dyni albo groszkiem ptysiowym :)

A jeszcze na koniec, kogo boli gardło - warto płukać rozcieńczoną wodą utlenioną.
Na pół szklanki ciepłej wody dwie łyżki wody utlenionej. Świetnie dezynfekuje, i bardzo szybko przynosi ulgę: ja płukałam dwa razy dziennie i dosłownie za każdym razem czułam, że boli trochę mniej :)

Nooo, ale się rozpisałam - nie gniewajcie się, siedzę w domu i gadam tylko do dziecka, to i piszę dużo :D
Buziakii :* 

12 komentarzy:

  1. Śmieszny ten komplecik, a bransoletka? Nie wiem czy taką chciałabym nosić :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ha! Czyli jednak wygląda realistycznie :D

      Usuń
  2. Szkieletorki przy tym oku to aniołki!!!Bransoletka wyglada niesamowicie- oko takie realistyczne, że strach się bać! Zupy z dyni nigdy nie robiłam i....nigdy nie jadłam!!! Kuruj się , kochana!

    OdpowiedzUsuń
  3. o matko - strach się bać :) poradnik zdrowia - dziękuję no i dla Ciebie zdrówka

    OdpowiedzUsuń
  4. Komplecik jest po prostu rewelacyjny!!! A oko baaardzo realistyczne :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Ciekawa ta Twoja biżuteria. Na pewno przyciąga uwagę. Oko świetne

    OdpowiedzUsuń
  6. Oko to zdecydowanie nie mój klimat, ale komplet jest bardzo wesoły ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Jesteś niesamowita !
    To oczko ... jezuuuuuuuuuuuuuuuuuu, jak prawdziwe !

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo oryginalna:-) podoba mi sie:-)

    OdpowiedzUsuń

Kochani, dziękuję za Wasze odwiedziny i komentarze - wszystkie razem i każdy z osobna! Zapraszam znów :) Do zobaczenia!