poniedziałek, 16 lutego 2015

Torcik z pampersów

Witajcie kochani!
Dość rzadko ostatnio się tu pojawiam, ale jest tego powód - mam duużo pracy :)
Mam nadzieję, że niebawem mój projekt dobiegnie końca i będę Wam mogła pokazać efekty - nie mogę się doczekać!!!
A póki co pokażę Wam dziś krótki kursik na pampersowy torcik.
Ostatnio niezwykle popularne są torty, wózki, a nawet motorki z pampersów. I nie dziwota, bo takie upominki to świetna alternatywa dla maskotki czy podarowanej po prostu paczki pieluszek - robi się je tak, żeby użyć niewielkiej ilości - a czasem nawet w ogóle - kleju, tak, by wszystkie pieluszki można było bezpiecznie po jakimś czasie zużyć do wiadomych celów :) Super taką rzecz podarować z okazji narodzin dzidziusia lub chrztu - ja mój torcik wykonywałam właśnie w prezencie na chrzest :)
Darujcie mi jakość zdjęć, fotografowanie większych niż kolczyki obiektów zawsze sprawia mi trudność ;)
A więc - do dzieła:

1. Najpierw dzielimy paczkę pieluszek na trzy części, w proporcjach mniej więcej: połowa całości, dwie trzecie z połowy i jedna trzecia z połowy. Kurczę, namieszałam. Ja użyłam pieluszek w rozmiarze 2, w paczce są 54 sztuki. Podzieliłam je tak: 28 sztuk, 18 sztuk i 8 sztuk.


 2. Kilka pieluszek zwijamy w rulon i wiążemy wstążką.


 3.Teraz pora na najtrudniejszą rzecz: owijamy resztą pieluch na około, zgięciami na wierzch. Ostatnie pieluszki wkładamy pod pierwszą, żeby żadna nie wystawała i stworzyło się fajne koło.


4.Gdy już wszystkie pieluszki są przyłożone, związujemy wstążką. Nie przejmujcie się, jeśli na końcu odstęp będzie większy, ciężko wymierzyć wszystko tak, żeby było równo. Nie ściskajcie mocno wstążki i przesuńcie pieluszki tak, by były w równych odstępach :) 


 5. No i gotowe :) Kiedy pieluszki są już równo ułożone, można wstążkę ścisnąć mocniej. 


 6. To samo robimy z wszystkimi "piętrami" tortu :)


7. Taki tort dobrze jest czymś usztywnić, żeby piętra trzymały się razem. Można użyć do tego kleju, ale ja chciałam nie używać go wcale. Znalazłam gdzieś w szafie kijek do prowadzenia drewnianej kaczuszki, jeszcze od Misia :) Nie spełniał już swojej roli, bo gwint się ukręcił. Mężuś uciął mi go na miarę, i przełożyłam go przez środek tortu.


 8. Na koniec okazało się, że uzyskałam nieplanowaną wisienkę na torcie :D


 9. Fajnie jest dołożyć jeszcze kilka drobiazgów. Ja do tortu kupiłam buciki, łańcuszek do smoczka i śliniaczek. Dodatkowo ozdobiłam go drewnianymi myszkami :)


 10. No i tak oto wyglądał mój torcik na koniec, ale coś mi w nim jakoś... 


 11. ... i zmieniłam kolor wstążeczek. Uf, od razu mi się bardziej spodobał, bo kolorystyka się ujednoliciła :D
Bardzo mi zależało, by tort nie był cukierkowy, a granatowo czerwone dodatki moim zdaniem idealnie pasują dla chłopca :)


A Wam jak się podoba?
Pozdrawiam Was serdecznie, mam nadzieję że mój kursik się przyda i będziecie mogli podarować jakiemuś maluszkowi taki własnoręcznie zrobiony prezent :)
Buziaki !!!

18 komentarzy:

  1. Fajny pomysł. Właśnie kombinuje coś dla koleżanki, która ma urodzic synka

    OdpowiedzUsuń
  2. Faktycznie zmiana wstążeczki na granat wyszła torcikowi na dobre:-)

    OdpowiedzUsuń
  3. no kochana torcik wyszedł boski a zmiana wstążki to strzał w 10!

    OdpowiedzUsuń
  4. bardzo fajny kolorystycznie ten Twój torcik :) ja robiłam w zeszłym roku na 1 urodziny mojego Chrześniaka, ale zrobiłam sobie taki jakby stelaż z kartonu a pampersy zwijałam w rulony :)

    OdpowiedzUsuń
  5. świetny pomysł i wykonanie na piątkę! zdecydowanie lepiej z granatowa wstążką to wygląda:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Przepiękny! Zdecydowanie druga wersja wstążeczkowa lepiej się komponuje z dodatkami :) I ta "wisienka"! :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Fajnie wykonałaś tort:) i stanowczo kolor wstążeczki zmienił wygląd na plus!:) ..chociaż osobiście jestem przeciwnikiem pampersów.. i nawet napiszę dlaczego...
    Odkąd zapoznałam się z informacjami co tam w ich wnętrzu się kryje i jakie ma działanie na tego maleńkiego człowieka, co to jeszcze swojej odporności nie ma wytworzonej (..."W pieluchach jednorazowych znaleziono substancje toksyczne i rakotwórcze, jak polichloropren, furan i dioksyny, benzol, TBT...") a skończywszy na utylizacji - rozkład takowego pakunka to czas ok 300lat!!!!! Przerażające!!! Dzieci noszące pampersy będą mogły swoim prapraw wnukom pokazać co tam "wyprodukowały"!!
    ..a dla porównania: opona rozkłada się w ciągu 50-80 lat, gazeta - 1 rok, papier - około 3-4 miesiące.
    Tak, użycie pampersa to wielka wygoda dla rodziców....ale to jest zdaje się jedyny plus...I aż smutno się robi, gdy rozmawiam z młodymi rodzicami - przedstawiając owe fakty, dość istotne dla zdrowia dziecka, tak myślę, a oni jak gdyby byli w innym świecie, nie wiem, nie rozumieją czy nie potrafią tego przeanalizować w swoich główkach...albo reklamy tak mocno ich zahipnotyzowały że wyłączyli całkowicie swoje myślenie...??..

    Przepraszam, poniosło mnie:*** ale w takich kwestiach nie potrafię faktów przemilczeć, a nawet uważam że powinno się o nich mówić głośno.

    Utulenia słoneczne przesyłam:)***

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kamilko droga... faktycznie, przerażające są te fakty, i nie będę udawać, że nie są mi znane! Nie zdawałam sobie, co prawda, sprawy o toksycznych substancjach znajdujących się w pampersach (szok), ale wiem dobrze, że niestety ostatnie, co można o nich powiedzieć, to to, że są ekologiczne...
      I przyznam się, że gdy byłam w ciąży miałam takie rezolutne i ambitne plany, by używać pieluszek tetrowych. Słowo! Kupiłam ich sobie nawet odpowiednią ilość, z zamiarem używania na co dzień, a paczka pampersów miała być tak sobie na wszelki wypadek. Jednak...
      Życie i sytuacja szybko zweryfikowały moje plany.. Po porodzie przez cztery doby nie spałam prawie w ogóle. Miś miał kolki, a ja powieki podpierałam zapałkami. Pieluszka wielorazowa wystarczała maksymalnie na 1 godzinę, przy czym przed karmieniem się ją zmieniało, a po karmieniu już była pełna... Prania było mnóstwo, ubranka rozpływały się w moment bo mały miał problemy z żołądkiem i delikatnie mówią ulewał to, co wypił. I choć dobrze wiem, że nasze mamy nie miały wyjścia, i tetrowe pieluszki były jedynymi dostępnymi, to szczerze błogosławiłam pampersy, bo ochroniły mojego małego alergika przed odparzeniami, które robiły mu się bardzo szybko przy pieluchach tetrowych, które nijak nie wchłaniały wilgoci. A mnie oszczędziły trochę czasu, który mogłam wykorzystać na, bądź co bądź krótki i niespokojny, ale jednak sen. Na szczęście mój Miś od dawna już biega bez pieluszek. A ja na prawdę nie jestem potworem, segreguję śmieci, używam wielorazowych toreb, utylizuję szkodliwe dla środowiska rzeczy, oszczędzam wodę i przykręcam ogrzewanie... Czytam składy żywności, i, dzięki tobie, również kosmetyków :)
      Może przy kolejnym dziecku dojrzeję również i do ekologicznych pieluszek?
      Wszystko przed nami :)
      Pozdrawiam Cię serdecznie Kamilko!!!

      Usuń
    2. :) rozumiem Cię Kochana Istotko, rozumiem :***

      Dziękuję za ciepły wpis u mnie, dobrze wiedzieć )i odczuwać:) że są takie wrażliwe osóbki które rozumieją pewne sprawy, które dobrym słowem pomogą, które mając podobne doświadczenia są w stanie pobyć w doświadczeniach innych osóbek :)
      Dziękuję Ci Joluniu!!! Dziękuję za wsparcie!!!
      Pozdrawiam ciepluteńko i życzę kolorowego tygodnia!!:)
      ..i niechaj przyniesie duuuuuuużo Dobrego, niech obfituje w radosne zdarzenia, sytuacje i ludzi:)
      Raz jeszcze dziękuję:)***

      Usuń
  8. śliczny torcik i fajny kursik :) masz rację zmiana wstążeczki sprawiła, że się patrzy na całkiem inny tort :) super pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  9. Zmiana wstążki była bardzo korzystna, super :) Tort jest rewelacyjny, bardzo fajny prezent :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Bardzo się cieszę, dziewuszki moje, że Wam się podoba :D

    OdpowiedzUsuń
  11. Świetny. I cały prezent "z głowy" - na jakiś czas:))

    OdpowiedzUsuń
  12. Świetny. I cały prezent "z głowy" - na jakiś czas:))

    OdpowiedzUsuń
  13. Matko! Jakie świetne te torty. W ogóle super pomysł i gdybym była mamą, to bym się bardzo ucieszyła z tego prezentu.

    Uściski!:))

    OdpowiedzUsuń
  14. Zawsze zastanawialam sie jak sa zrobione takie torty pieluszkowe. Twoj jest genialny ;)

    OdpowiedzUsuń

Kochani, dziękuję za Wasze odwiedziny i komentarze - wszystkie razem i każdy z osobna! Zapraszam znów :) Do zobaczenia!