niedziela, 18 czerwca 2017

czerwiec...

 Czerwiec już od dwóch tygodni, ale lata nie widać. Szukam go więc w słoikach :) A właściwie nie szukam, ale wkładam do słoików dżemy i kompociki. Sezonowe owoce to skarb który absolutnie należy docenić i zawekować na długie zimowe wieczory (choć u mnie już dwa słoiki świeżego dżemu "pękły" do naleśników).

Dżem truskawkowy to absolutny banał - myję truskawki, obieram z szypułek, kroję na kawałki i wrzucam do garnka. Zasypuję cukrem (na oko, ale nie za dużo) i gotuję na maleńkim ogniu, aż zupełnie odparują. Nie używam żelatyny, choć kolejną partię zamierzam zrobić z dodatkiem agaru - takiej roślinnej "żelatyny" :) Aby wiedzieć, czy dżem jest już odpowiednio gęsty zestawiam z ognia i zostawiam do ostygnięcia. Tak naprawdę dopiero na zimno będzie wiadomo czy jest dobry, gorący zawsze wydaje się rzadszy :) Jeśli jest ok - zagotowuję go i gorący wkładam do słoików, które później szczelnie zakręcam i ustawiam na ścierce zakrętką do dołu, żeby dobrze "złapały" :)
Można się pokusić o różne dodatki, jedni dodają sok z cytryny, można też robić ekodżemy z ksylitolem - brzozowym cukrem - zamiast zwykłego, białego cukru lub dodać ziarna chia, które mają tę właściwość, że pęczniejąc tworzą taki jakby żelowy kisiel.. Do tego są bardzo zdrowe :)


Lato to również biżuteria, lody obowiązkowo i pizza - bo w letnie wieczory cudownie jest zjeść pizzę na świeżym powietrzu :)

A to moja wersja ślubnego tortu na uszko :)

No i nutella... kto lubi? Jaaa! (choć niezdrowa;)

No i lody lodyyyy w różnych smakach :)



Postanowiłam, że przekwalifikuję troszkę mojego bloga. Zważywszy na to, że oprócz lepienia z modeliny uwielbiam gotować (choć daleko mi bardzo do profesjonalizmu), będę się Wam trochę chwalić tym, co upitraszę i podzielę się paroma fajnymi przepisami. Następnym razem dostaniecie ode mnie przepis na przepyszny dżem śliwkowy - mówię Wam, palce lizać :)
Uściski!!!



poniedziałek, 1 maja 2017

Kwiatowo, owocowo i słodko :)))

Kochani!
Zawładnął mną jakiś potworny kryzys twórczości. Dotychczas myślałam, że to niemożliwe, takie gwiazdorzenie... nic bardziej mylnego! Kilka miesięcy twórczego odrętwienia doprowadzało mnie już o szału! Potworne uczucie, chcieć tworzyć i jednocześnie czuć do tego niechęć i brak zapału. Brrr!
Myślałam, że to się nigdy nie skończy!
Ale na szczęście mam to - oby! - już za sobą :)))
Zaczęłam najbardziej optymistycznie, jak tylko mogłam - w głowie zaświtały mi motywy owocowo - kwiatowe :) Długo dojrzewały mi w głowie bransoletki, które zaraz Wam pokażę. Do wykonania tej owocowej zainspirował mnie mój kuchenny obrazek ;)) Do drugiej kwiaty, które kocham, choć w domu trzymać nie mogę bo moja alergia sięgnęła ostatnio zenitu. Dzięki niebiosom za modelinę! :)))




Na dzisiaj tyle. Chciałam tylko dać znać, że jestem. Wracam. Jeszcze nie całkiem wróciłam, ale wszystko jest na dobrej drodze :))) Kolejna lekcja pokory - nawet samego siebie i własnych odruchów i reakcji nie można być pewnym!
Czuję, że zaczyna się wypełniać luka, która przez ostatnie miesiące narastała w moim życiu :D 
Ściskam Was ciepło, słonecznie i optymistycznie! Buziaki!