poniedziałek, 23 marca 2015

Zające i Tymek

Witam Was wiosennie :)
Może pogoda płata co chwila chłodno - zimne figle, ale nikt nie zaprzeczy, że stanowczo zaczyna robić się wiosennie :)
Za dwa tygodnie święta - kilka dni temu dotarło to do mnie jak grom z jasnego nieba!
Wielkanocną twórczość zaniedbałam tak karygodnie, że aż mi wstyd! Ale jakoś dotychczas wolałam podziwiać Wasze świąteczne cudeńka - mówię Wam dziewczyny, tworzycie dzieła sztuki! :) Do tego na początku miesiąca przypałętała się grypa paskudna, choróbsko przeszło na Misia i tak żeśmy się kurowali przez dwa tygodnie, potem ciągle coś no i... no i za dwa tygodnie Święta :D
Jedno, z czego się bardzo cieszę, to to, że udało mi się choć trochę zadbać o duchowe aspekty Wielkiego Postu. 
Jednak tak zupełnie się nie rozleniwiłam :)
W sobotę mam nadzieję wybrać się do siostry. Mieszka 200 km ode mnie, więc nie widujemy się jakoś bardzo często. Zastanawiałam się, co mogłabym zrobić dla siostrzeńców, bardzo lubię dawać im własnoręcznie wykonane prezenty - a oni lubią je dostawać :) No i oczywiście inspiracja nadeszła od mojej kochanej Wiolci z Rękodzieło-art :D Wiola przypomniała mi swój rewelacyjny kursik na wykonanie przeuroczych wielkanocnych zająców, od razu wiedziałam, że to jest to!
Kto chętny do zrobienia zajączków - zapraszam TUTAJ :) 
Pokażę Wam, jak mi wyszły :) Do ich zrobienia wykorzystałam puchatą poszewkę na poduszkę, plastikowe oczka - które dawno temu kupiłam w internecie - oraz różnokolorowe sznurki. Nosy wykonałam z wszędobylskiej u mnie modeliny ;)


 Milusie są, prawda? :)
Drugą rzeczą, którą chcę Wam pokazać do napis z imieniem nad łóżeczkiem Mojego Misia :)
Wykonała go dla mnie Agnieszka z bloga Otwarta Szuflada - serdecznie zapraszam Was do świata Agi, jest bardzo kreatywną i utalentowaną osobą :)
Popatrzcie, jakie świetne literki zrobiła dla mnie:



Muszę Wam powiedzieć, że Miś był zachwycony, jak zobaczył ten napis! Od razu odczytał wszystkie literki w każdej możliwej kolejności, i tylko czasem korci go, żeby przyjrzeć się im z baaardzo bliska :D
Teraz śpi sobie smacznie, i dzięki temu mama może do Was napisać ;)
Ale pora już kończyć kochani, piasek w oczach mi się przesypuje :)
Na koniec dziękuję Wam serdecznie za odwiedziny i jak zwykle mega miłe komentarze - no co ja bym bez Was zrobiła? 
A, jeszcze - kto chętny, przypominam o moim CANDY :)

Noo, teraz to już serio kończę :)
Ściskam Was!!! Paaa :)

sobota, 14 marca 2015

Wiosennie :)

Witajcie!
Choć za oknami pięknie nie jest - jak to mawia mój mężuś zimno, ciemno i bubano - to u mnie dziś post wiosenny :)
Ale zanim przejdę do rzeczy - dziękuję wszystkim za odwiedzinki :) Serdecznie witam nowe osoby - mam nadzieję, że będzie Wam u mnie dobrze ;) Bardzo się cieszę, że zapisujecie się na candy, paczuszka powstaje pomału, tak by po losowaniu szybko mogła powędrować do zwycięzcy ;)
Kto przegapił - zapraszam TUTAJ ;)
No a teraz - czemu wiosna? Ano, jakiś czas temu napisałam Wam, że z wiosną kojarzą mi się między innymi ptaszki, śpiewające pięknie za oknem :) Ulepiłam nawet parkę :) Potem był drewniany domek dla ptaszków zdobiony metodą decoupage. Dziś pora na klatkę dla ptaków :)
Dwa słowa o tym: ja jestem absolutną przeciwniczką trzymania w klatce ptasząt, no chyba, że są chore i trzeba je do zdrówka doprowadzić :) To są chyba najbardziej wyzwolone i kochające przestrzeń zwierzęta! Mały mieszkaniec mojej klateczki może sobie wychodzić, kiedy tylko chce :) W tej chwili lata gdzieś sobie swobodnie, na znak, że czasem w niej bywa pozostawił kilka piórek... Wróci, kiedy będzie potrzebował schronienia, ale klatka zawsze pozostanie otwarta :)




No i jak Wam się podoba?
W zasadzie wszystko jest tu z modeliny, tylko druciki druciane :)
Ale to nie koniec wiosny na dzisiaj!
Ci, którzy są ze mną dłużej, z pewnością znają mój duży, ścienny świecznik :) Dostałam go w prezencie od męża i bardzo go lubię. Ale pokochałam ostatnio biel i pastele, a on był taki ciemny... Pokazuję: (Chociaż raz pamiętałam, żeby zrobić zdjęcie "przed")


No więc cóż, Jola miała wizję - przyznam, że miała na nią wpływ moja ptasia klateczka - i pędzel poszedł w ruch :) Oto, jak wygląda mój świecznik po metamorfozie :


I klatka znalazła swoje miejsce :)


Wiem, że takie zmiany to rzecz gustu, ale ja jestem baaardzo zadowolona z efektu :) Dzisiaj zapalę w nim świeczki, ale będzie pięknie :D
Lecę moje kochane, pogoda średnia więc trzeba sobie poprawić humor. Mnie za chwilę zdecydowanie poprawi humor bananowy koktajl, który uwielbiam, bo jest pyszny, zdrowy i sycący :)
Kto ma ochotę? Ja mój robię szybciutko. Na jedną porcję:
jeden banan
pół szklanki mleka
dwie łyżki płatków owsianych górskich
łyżeczka (lub dwie;) miodu
Wszystko razem miksuję na gładko, znika tak szybko, jak się go robi :)
Mój Miś go uwielbia!!! Ogromna to frajda dać mu coś zdrowego, co wypija ze smakiem :)
Uf, długi ten post... Kto dotrwał do końca, tego podwójnie ściskam :D
Buziaki!


niedziela, 8 marca 2015

Wiosenne Candy różane :)

Halo halo, witam Was moje drogie Panie w dniu naszego święta :)
Na początek serdecznie dziękuję za wszystkie komentarze - jesteście super!!!
Witam również nowe osoby w moich skromnych progach :) Zawsze aż podskakuję na krześle przed komputerem z radości, jak widzę, że jakaś nowa osóbka zainteresowała się tym, co robię - to niesamowicie budujące i baaardzo miłe!
Wskoczyłam tu dziś żeby złożyć Wam kochane Panie życzenia - mam dla Was prezent z okazji Dnia Kobiet, ale o tym później - wytrwajcie do końca! ;)
Swoją drogą, moim zdaniem dzień kobiet powinien być zdecydowanie częściej niż tylko raz w roku.
Na szczęście my kobietki potrafimy w drobnych przyjemnościach znaleźć ukojenie, odprężenie i się - jak to zwykłam mawiać - zresetować ;) Mi do takiego resetu czasem wystarczy kąpiel i nałożenie jakiejś fajnej maseczki na twarz, czasem pyszne kanapki i pół godziny spędzone z ulubioną książką, czasem upichcenie czegoś pysznego dla całej rodzinki, a czasem po prostu - moje kochane rękodzieło :) Taka godzinka dla samej siebie czasem działa cuda !

Ostatnio na przykład odprężałam się przy zdobieniu serduszek metodą decoupage. Poprosiła mnie o to mama, na prezent urodzinowy dla swojej koleżanki :) Decoupage jeszcze mi nie wychodzi tak, jakbym chciała, ale bardzo to lubię i zamierzam nabierać wprawy :) Znalazłam śliczny, różany wzór, spodobał mi się od pierwszego wejrzenia!


Wpadłam w trans i zrobiłam do tego maleństwo - domek dla ptaszków :) Ten będzie z kolei prezentem dla mojej bratniej duszyczki :) Zamierzałam ulepić do niego ptaszka pod kolor kwiatów, ale pomyślałam sobie, że przecież ptaszki są różnokolorowe i niekoniecznie dopasowują się do kwiatów na łące, a i tak wyglądają pięknie:) Więc zestawiłam domek z ptasiem z poprzedniego postu - i co myślicie? :) 


A teraz wspomniany prezent :D
Dawno już u mnie nie było Candy, i powiem Wam, że dzisiaj wymyśliłam je absolutnie spontanicznie!
Chciałam wrzucić zdjęcia z różanymi serduszkami, i pomyślałam sobie, że fajnie byłoby wykonać jeszcze jeden taki komplet, a może i inne rzeczy z tym motywem, bo bardzo mi się spodobał. I od razu naszła mnie myśl, żeby ogłosić candy wiosenno - różane :)
No więc ogłaszam :D


Warunki są takie:
1. Wklej baner z linkiem do Candy na swoim blogu.
2. Będzie mi bardzo miło, jeśli zostaniesz u mnie na dłużej, ale nie jest to obowiązkowe ;)
3. Pozostaw komentarz pod postem. W komentarzu - żeby nie było tak łatwo - napisz, co najlepiej pomaga Ci się zrelaksować, gdy masz dla siebie wolną godzinkę :)
4. Osoby, które nie posiadają bloga, również mogą wziąć udział w candy, bardzo proszę wtedy dopisać swój adres mailowy :)

Zapraszam Was serdecznie do udziału w zabawie :) 
Nagrodą będzie różany komplet serduszek oraz, oczywiście, niespodzianka :)
Wyniki ogłoszę 17 kwietnia 2015 :)
Mam nadzieję, że dotrwałyście do końca!
Pozdrawiam Was serdecznie, życzę wspaniałej niedzieli, tak słonecznej, jak moja ;) 
Buziaki!

niedziela, 1 marca 2015

Pan Samochodzik i ptaszki pod kolor :)

Witajcie kochane moje !
Wiosna, wiosna, ale chyba jeszcze tańcuje ona z zimą trochę. Nie tak szybko nam te drzewa rozkwitną :)
Ale ja już nie mogę wytrzymać, Wy chyba też nie, bo zaglądałam do Was i widzę piękne, barwne, jasne i już u niektórych wielkanocne wzory i kolory :)
Takież i u mnie dziś zawitały, bo się nie mogę doczekać!
Ale najpierw muszę Wam podziękować za wszystkie przemiłe komentarze pod poprzednim postem - serce mi rośnie, jak czytam takie fajne słowa! Dziękuję!
Dziś na pierwszy ogień pokażę Wam moje ptaszki :) Czy Wy też lubicie ptasi motyw? Ja osobiście uważam, że ptaszki w rękodziele to niezwykle wdzięczny temat, one same są wspaniałymi i pełnymi wdzięku zwierzętami!
Ostatnio w drodze do sklepu zobaczyliśmy z mężem parę gołąbków: cukrówka ślicznie sobie stała, a wokół niej napuszony, wyglądający na dwa razy większego, niż w rzeczywistości był (skąd my to znamy :D ) gołąb, tańczył w najlepsze, gruchał, zalecał się... Ja po prostu się rozpłynęłam, mąż dostał z łokcia w żebro, pytam, czemu faceci się nie potrafią tak pięknie starać i zalecać??? No i wiecie, co on mi na to ? 
Myszko, przecież wiesz, że jemu tylko o JEDNO chodzi!
No ręce mi opadły po samo jądro ziemi. Aluzja się odbiła jak groch od ściany!
Choć dostałam różę następnego dnia, więc może coś... :D
No ale, wracając do ptaszków. Ulepiłam takie sobie kolorowe i wesołe ptasie z modeliny :)


A oto tytułowy Pan Samochodzik :) Samochodzik to nie byle jaki, bo to pierwsze wyraźnie określone zamówienie od... mojego synka :) 
Muszę Wam powiedzieć, że rozczula mnie ta jego ufność i wiara w moje możliwości ... Co by się nie zepsuło, to mama naprawi, co by się nie zamarzyło - mama zrobi z plastelinki :) Oczywiście nie brzmi to tak dokładnie, jak napisałam, bo jest jeszcze dodatkowo słodko wyseplenione ;)
No i ostatnio spytałam po raz kolejny: skarbie, co byś chciał żeby mama Ci ulepiła? Autko! Na pewno? Tak! A jaki ma mieć kolor? Niebieski! Dogadaliśmy szczegóły, no i ... jest :)
Pokazuję zdjęcia - wszystkie niedociągnięcia spowodowane są tym, że wieszał się na mnie trzylatek i czekał, aż mama upiecze autko, żeby można nim bezkarnie jeździć po stole ;)



Jak na debiut wyszło nieźle moim zdaniem - małżonek po powrocie z pracy jeszcze podszkolił mnie w zakresie technicznym no i doradził co zrobić, by auto nabyło atrakcyjniejszego wyglądu ;) Uwagi te wzięłam sobie do serca - bo mój mąż to zapalony maniak samochodowy, od oglądania po grzebanie w silniku ;)
No, i na tym chyba skończę. Dodam, że jestem dziś pociągająca - a to dlatego, że jakieś katarzysko się do mnie przykleiło i chyba rozsiada się na dobre. Ale nie będziemy się tym przejmować, walka została podjęta, a mleko z miodem, masłem i czosnkiem jest przepyszne! :D

Całuję Was mocno - przez internet mogę, bo nie zarażę :D
Buziaki!