wtorek, 14 lipca 2015

Urlop :)

Najbardziej ze wszystkich krajobrazów na naszej pięknej Ziemi uwielbiam góry :)
Często się zadaje pytanie: morze czy góry? I ja stanowczo zawsze wybieram to drugie :)
Morze jest również ładne, ogrom wody, miewa swoje humory i nie warto z nim zadzierać, urok swój ma...
Ale gdy wjeżdżam w górzysty teren, wyrasta przede mną ciemnozielony, przepiękny kolos, a za nim drugi, trzeci... I czuję się wtedy taka mała, jak ziarenko piachu na rozległej plaży. Zawsze mam takie odczucie, że tak piękny krajobraz musiał tworzyć się w ogromnym haosie, gdy ziemia podniosła się pod niebo, jak potężna siła spowodowała, że na ziemi powstały te wielkie, piękne wzniesienia, które zaraz opadają w doliny... Nie jestem poetą, nie umiem opisać tego tak, jak to widzę, ale wierzcie mi, gdy jestem w górach to ich piękno sprawia czasem, że na moim sercu zaciska się jakaś niewidzialna dłoń...
Niedawno wróciłam z kilkudniowego urlopu. Domyślacie się oczywiście, gdzie byłam :D
Wynajęliśmy pokoik w miejscu, do którego jeździmy od lat, w Ochotnicy Górnej. Jest to malutka miejscowość, nieopodal Krościenka nad Dunajcem, zaraz dalej jest Szczawnica, Nowy Targ... Jeździmy tam, bo ja uwielbiam ciszę, a wakacje to dla mnie przede wszystkim odpoczynek od zgiełku. Do jakiegoś centrum zawsze można podjechać autem, ale uroku ciszy, wpatrywania się w parujące po deszczu góry, słysząc tylko śpiew ptaków i szum wiatru... nic nie zastąpi :) Pokażę Wam parę fotek :)
Mój widok z balkonu - ukochany i jedyny :)

Czorsztyn, zaraz obok jest zamek w Niedzicy, który też zwiedziliśmy - polecam!

Widoki nieopodal Ochotnicy - choćbym nie wiem, jak chciała, nie byłam w stanie ogarnąć aparatem ich prawdziwego piękna!

A to widok z góry Gorc :)

I nasza trójca na Palenicy w Szczawnicy - kolejka linowa podobała się Miśkowi niesamowicie :D

Trochę prywaty w tym poście, ale chciałam się z Wami podzielić szczęściem tych kilku ostatnich dni :)
Bardzo bardzo Wam dziękuję za odwiedziny, komentarze pod poprzednim postem... Strasznie mnie cieszy każdy z osobna i wszystkie razem :D

Na koniec hit sezonu - kolczyki minionki :) Ulubieńcy Misia, podkradał mi je niemiłosiernie podczas lepienia i musiałam też i jemu zrobić jednego :D

Lecę kochani moi, wrócę niebawem :)
Buziaki!!! 

środa, 1 lipca 2015

Różności :)

Tak, tak, tak! Udało mi się i wrzucam notkę prędzej niż tydzień od ostatniej :D (nie wiem, czy to zdanie jest po polsku hihi, ale gramatyka to nigdy nie był mój konik!)
No ale wiecie, o co chodzi - poprawiłam się i jestem częściej!
Dziewczyny, bardzo Wam dziękuję że mimo tego mojego zakręcenia zaglądacie do mnie, a komentarze, jakie u mnie zostawiacie - no po prostu bombowo się je czyta. Dziękuję!!!
Szał jest u mnie ostatnio, a że miałam wyzbyć się gadulstwa, więc w skrócie. A dziś będzie romantycznie, samokrytycznie, praktycznie i smakowicie :)
Romantyczne na pierwszy ogień: otóż ostatnio miałam nie lada święto: siódmą rocznicę ślubu :)
Spędziliśmy ją bez wielkiej pompy, ale było rewelacyjnie! Wyrwaliśmy się z domu we dwoje, i przez chwilę było tak, jak 7 lat temu :)
Koleżanka próbowała mi ostatnio wmówić, że ponoć siódma rocznica jest magiczna, i gdy już minie 7 lat po ślubie to wtedy żadna siła nie jest w stanie rozłączyć małżonków... Ja tam w taką magię nie wierzę, choć wiem, że siódemka ma wiele znaczeń :) Ale jeśli chodzi o związek, to moim zdaniem jest dodatkowy etat, 24 godziny na dobę, od poniedziałku do niedzieli... Trzeba pracować, starać się, dbać, chuchać i dmuchać. Zacisnąć zęby, jak są dni gorsze, aby móc się potem cieszyć z tych lepszych :) Byle razem!
A praca na romantyczne chwile - figurka którą ulepiłam dla mojej siostry i szwagra z okazji rocznicy ślubu, przytrzymałka na ich romantyczne zdjęcie :) 

Teraz samokrytycznie: otóż ozdobiłam ostatnio pierwszą skrzyneczkę :) Ponieważ czas mnie naglił, nie mogłam na niej się skupić tak mocno, jak chciałam... A chciałam wiele. Skrzyneczka była w stanie surowym, musiałam ją trochę podszlifować bo wyrastały z niej takie małe drzazgi. Wykonana była do wnętrza w kolorach bordo, popiel i czerń. Zupełnie nie moje kolory, ja kocham pastele! No ale moje gusta tu nie mają znaczenia. Ulepiłam sowę z modeliny, dół skrzynki pomalowałam na biało, górę najpierw na jasny wrzos, a potem popiel. Zastosowałam lakier do spękań, ale stanowczo mnóstwo pracy jeszcze przede mną w tym temacie.... Wyszło jak widać - jedyne, co mam na swoje usprawiedliwienie to to, że wykonać ją musiałam w trzy dni, razem ze schnięciem lakieru! Aby przykryć niedoskonałości dodałam ozdobną koroneczkę :)


Ha, błagam, nie bądźcie surowe w ocenie - poprawię się ! :)
Dalej - praktyczne :)
Stojak na długopis i nożyczki, dla mojej siostry :) Zażyczyła sobie tą kolorystykę oraz miejsce, gdzie będzie mogła wpisać odpowiedni komunikat, typu: nie ruszać, to moje! :D Bo jej zawsze któreś z dzieci podprowadza długopisy ;)

następna praktyczna rzecz do zakładka do książki - z markizem :)
Fajnie wygląda jak z książki ciastko zwisa ;)

A na koniec smakowicie - kolejne przytrzymałki, babeczki z lukrem - mniam!

No i to koniec już kochane moje :D 
Jutro spotykam się z przyjaciółką - na winku, kawie, herbacie czy wodzie, wszystko jedno, uwielbiam nasze spotkania ! A w sobotę jadę do siostry :) Czyli kolejne dni dla mnie będą znaczyć tyle, co dla akumulatora podłączenie do prądu na 48 godzin :D 
Przesyłam Wam słoneczne buziaki!!!
Paa :*