sobota, 26 września 2015

będzie się działo!

Ostatnio często przyglądam się młodzieży, a nawet i dzieciom, zapatrzonym w smartfony, tablety, komputery... Reklamy zachęcają, kup dziecku tablet za złotówkę! Kup smartbox z internetem super szybkim i darmowym! Was też to przeraża? Dla mnie to koszmar. Ja uważam, że wszystko jest dla ludzi, ale należy zachować granice rozsądku i - przede wszystkim - pomóc dzieciom się temu oprzeć! Pokazać, jak pięknie jest marzyć, puścić wodze wyobraźni, fantazji! Bo kiepsko, jeśli gra w komputerze robi to za nie... 
I teraz słuchajcie. Od jakiegoś czasu tworzę instruktarze do książek dla dzieci. Jak zrobić coś ciekawego, fajnego, własnego!  Większość prac trafia do Misia, który uwielbia kręcić się wokół mnie, gdy pracuję, co nie co podkrada, a na koniec dostaje to, co zrobiłam, i zawsze ma na twarzy ogromny uśmiech! Kilka razy robiliśmy razem jakieś ciekawe rzeczy - wszystko szło w kąt, zabawki, bajki, telewizja, były tylko wypieki na twarzy, ręce umazane klejem i MY! 
Wiele osób w tych czasach docenia rękodzieło, cenimy oryginalność, niepowtarzalność biżuterii, ozdób. Dlaczego by nie uczyć tego dzieci? 
W dodatku dzieciom naprawdę niewiele trzeba...  Kolorowy papier, balonik, flamaster, parę barwnych gadżetów, skarpeta.. pomysł, mnóstwo fantazji, a przede wszystkim trochę naszego czasu! 
O to chodzi! Wspólnie spędzony czas, zakończony nową zabawką, maskotką, ozdobą do pokoju, jedyną w swoim rodzaju, i w dodatku można decydować, co ma jaki kolor, fakturę, wielkość... to ogromna frajda!

Dlatego postanowiłyśmy (tak, MY!) rzucić rękawicę tym wszystkim nowoczesnym cudeńkom techniki.
A kto? Ja i oczywiście moja kochana Wiola z Rękodzieło-art :)
Postanowiłyśmy zorganizować akcję twórczego szaleństwa z najmłodszymi pod nazwą

rękoDZIECKO - twórz z dzieckiem rękami!!!

Już piszę zasady: 
1. Co dwa tygodnie będziemy udostępniać dla Was DIY, kursik z pomysłem :)
2. Kursiki będą się pojawiać raz u mnie, raz u Wioli :)
3. Wy szykujcie dzieci, siostrzeńców, chrześniaków, rodzeństwo, pociechy sąsiada i działajcie! Twórzcie prace w danym temacie, ale niekoniecznie identyczne, niekoniecznie to samo! Jeśli robimy maskotkę - podajemy Wam pomysł, a Wy puśćcie wodze fantazji i twórzcie! Kto nie ma blisko żadnych dzieci może też tworzyć dla dzieci - ale pamiętajcie, akcja ma na celu zachęcenie młodego pokolenia do twórczego szaleństwa, wspólnie spędzonego, pięknego czasu - zachęcajcie do tego innych :)
4. Możecie brać udział we wszystkich tematach, a możecie tylko w wybranych. Ważne, by banerek był podlinkowany aktualnym kursem, czy to u Wiolci, czy u mnie - musicie więc tylko zmieniać linki co dwa tygodnie :)
Oto banerek do pobrania:

5.  Każdy może wysłać zdjęcie jednej pracy do każdego tematu. Na wysyłanie zdjęć Waszych prac macie
czas do losowania, które odbędzie się w grudniu. Dokładną datę podamy :)
Udział w akcji może brać każdy - kto ma bloga, niech wrzuci banerek u siebie i odnawia linki, w tytule maila wpisujemy rękodziecko, a w treści zdjęcie i link do swojego bloga :)
Kto nie ma bloga - wysyłajcie zdjęcia po prostu ze swojego maila, w tytule wpisując rękodziecko :)
6. Zdjęcia wysyłajcie na adresy mailowe:
tymonina.art@gmail.com 
tybur.wioleta@gmail.com
7. Zdjęcia Waszych prac będziemy publikować w miarę możliwości na bieżąco - na pewno będzie się czym chwalić! 
A w połowie grudnia będzie MEGA LOSOWANIE - spośród wszystkich prac wybierzemy zwycięzcę, do którego powędruje nagroda!! :)

Czy wszystko jasne? Czy wszyscy gotowi? Dużo było pisania, teraz pora na zdjęcia. 
Boicie się pająków? Ja tylko tych kosmatych, długonogie fajne są :)
Dziś dla Was specjalnie - pajączek Tomcio we własnej osobie, i wszystkie etapy jego wykonania :)
Do wykonania pajączka przydadzą się Wam: 
balon
mąka
lejek
taśma klejąca dwustronna i wstążka ozdobna samoprzylepna
plastikowe oczka
kolorowe druciki kreatywne
sznurek
nożyczki
flamaster niezmywalny
koralik
kawałek materiału
Zabieramy się do pracy :)

poniedziałek, 14 września 2015

Wrzesień :)

Nadszedł wrzesień. A wraz z wrześniem nadeszly zmiany - Miś poszedł do przedszkola.
Nie chciałybyście mnie widzieć dziewczyny, i moich obgryzionych paznokci! Wszystko, dosłownie wszystko poszło na bok. 1 września oddałam dziecko pod opiekę niezwykle fajnych i miłych pań opiekunek, i potem przez kolejne pięć godzin słyszałam gdzieś w oddali płacz tego mojego małego kurczaka :) Masakra! Syndrom mamy - kwoki razy 50! Już od dwóch tygodni Miś jest przedszkolakiem, z czego odeszły nam trzy dni na przeziębienie;) I jest różnie - raz super, raz trochę gorzej. Przełom musi nastąpić, tak mówią, i ja też to wiem, więc trzymamy się, rozmawiamy z Juniorem, tłumaczymy i czekamy, aż wszystko się unormuje i uspokoi :)
No a poza przedszkolem - przyszła wczesna jesień. Trochę chłodu, trochę deszczu, co mnie bardzo ucieszyło, bo przyznam, że w moim odczuciu lato zaczynało być już po prostu smutne! Upały wysuszyły strumyki, zmniejszyły rzeki, trawniki spalone, drzewa przywiędnięte... Teraz przyroda odżyła choć na chwilę, a niebawem pewnie już liście będą szeleścić :) No i wieczory coraz dłuższe, a w pochmurny dzień można zapalić... lampki, lampiony, świeczki! Zaczyna się niezwykle klimatyczna pora, którą kocham, mimo, że nie można już wyjść na dwór w klapkach i cienkiej sukience :)
Niebawem na pewno zacznę lepić lampiony w sweterkach, i może jeszcze jakieś... I znów będą dynie, duszki i strachy na lachy :D
Wracam też na bloga. Przez miesiąc mnie nie było, po prostu nie miałam co Wam pokazywać! Teraz wszystko pomału wraca do normy. Ale Was odwiedzałam czasami, dziewczyny, nieprzerwanie mnie inspirujecie :)
Dla Was dziś mam troszkę lata i troszkę jesieni :)
Letnie filiżanki - słoneczniki i storczyk :)


A jesiennie... pochwalę się Wam wreszcie moimi lampionami a la cotton balls :) Kulki zrobiłam sama z kordonka. Trochę się bałam tej roboty, ale okazało się, że jest niezwykle wciągająca! Tylko po trzech godzinach nawijania sznurka na balony bolały plecy :) Efekt oceńcie sami :)

W tle aniołeczek od Ani z bloga Odtwórczo :)



A dodatkowo pochwalę się moim ostatnim zakupem. Książka Bronisława Długoszewskiego "Przy kominie o szarej godzinie" to rzecz, którą chciałam mieć od dawna. Mój dziadek czytał ją mamie, gdy była mała :) Kiedyś mama opowiedziała mi bajkę o Żelaznym Wilku, i powiedziała, że to z tej książki, pamiętała tytuł zbioru, ale książki niestety już nie miała - przepadła gdzieś. Tak mi ona jakoś została w pamięci, i wreszcie jestem w jej posiadaniu. Wydanie z roku 1956, bajki napisane prosto, ale czyta się super. Najbardziej podoba mi się fakt, że to z pewnością książka z duszą - znalazłam ją w antykwariacie. Mama mówi, że może nawet to jest ta, która kiedyś do niej należała :) Kto wie!


Lecę odebrać juniora z przedszkola - z pewnością będzie miał mi wiele do opowiedzenia. A niebawem wrócę znów - ze sporą dawką nowości :)
Przesyłam Wam buziaki i dziękuję, że jesteście!!!
Paa:*