niedziela, 28 lutego 2016

Coś na uszko :)

Przychodzę dziś do Was z czymś na uszko :)
Dawno już nie robiłam kolczyków, chyba że ktoś bardzo chciał - jakoś czym innym się zajęłam :)
Ale takie przerwy moim zdaniem zawsze , że tak powiem, robią dobrze ;)
Mi przerwa dobrze zrobiła, dzięki temu powstało coś słodkiego, coś świeżego, coś... kociego (kiedyś już takie były, może ktoś pozna?) :)
Wam serdecznie dziękuję za wszystkie komentarze pod poprzednim postem, fajnie że się Wam owieczki podobają :D
No i pokażę moje maleństwa :) Bigielki niezmiennie już zostaną srebrne, rewelacyjnie się je nosi :)

A na koniec owieczki - koniecznie chciały się jeszcze raz pokazać. Pewnie przez te kwiatki, strojnisie...

Przesyłam buziaki i ściskam Was mocno!!! Paa :*


poniedziałek, 22 lutego 2016

Szukać szczęścia :)

Dziewczynki kochane!
Bardzo bardzo dziękuję za komentarze pod poprzednim postem. Bardzo mi pomogłyście!
Jednym z Was podobała się tabliczka pisana ręcznie, innym z drukiem. To było oczywiste :) Ale dałyście mi wiele cennych wskazówek, i zrozumiałam najważniejsze - muszę robić po prostu tak, jak zagra mi w duszy :)
Kolejna tabliczka jest gotowa - kolejny mądry cytat pozornie głupiutkiego Misia.
Choć trudno jest patrzeć na życie właśnie tak, ale czasem warto: aby próbować odnaleźć szczęście właśnie tam, gdzie pozornie go wcale nie widać :)
Tym razem już nic zmieniać nie będę, cytat wypisałam odręcznie. Najpierw na czarno, a potem jeszcze "ocieniowałam" jakby literki szarą farbą, Dzięki czemu litery nie wyglądają tak ostro i surowo. 
Mój miś tym razem, rozmarzony, wyleguje się na ławeczce, podparty łapkami i patrzy na wesoło latające motylki :) Motylki też z modeliny ;)
Jak Wam się podoba?



A że Wielkanoc coraz bliżej, to tradycyjnie owieczki być muszą :) Zaopatrzyłam się w srebrne bigle - taka niby mała, ale jednak duża zmiana, coraz więcej osób ma uczulenie na nikiel lub inne metale zawarte w tych zwykłych, posrebrzanych biglach - niech im będzie na zdrowie :) 

Ściskam Was mocno i życzę zdrowia i słońca! 
Paa :)

czwartek, 18 lutego 2016

Jak kto woli :)

Słuchajcie no po prostu jazda na całego.
Napisałam wczorajszego posta, że nie umiem przetransferować druku. Potem - jak zawsze - przeczytałam sobie, co napisałam. Po czym stwierdziłam, że jestem, hm, niemądra... Bo nie poszukałam nawet nigdzie, jak można by to zrobić!
No i znalazłam taki sposób, żeby na serwetce wydrukować tekst, a potem po prostu przykleić jak decoupage.
No to do dzieła! Długo się nie zastanawiałam, zeszlifowałam moje koślawe literki, pomalowałam na biało, potem jeszcze raz, wydrukowałam, nakleiłam... Kupa roboty, bo nie utrwaliłam niczym tuszu, i jak chciałam pociągnąć lakierem bezbarwnym po chusteczce to mi się rozmazało... no to zaś to starłam bloczkiem, poprawiłam farbą czarną literki, znów lakier. Matko, zmęczyłam się nawet jak to teraz piszę!!!
Wieczorem dumna pokazuję mężusiowi, a on mi na to:
"Pięknie... to zepsułaś!"
Uznał, że ładniej było odręcznie. No i masz! Mnie się wydaje teraz bardziej wyrazista, bo napis czarny i brzegi zrobiłam ciemniejszym odcieniem szarego.
Wam zostawiam do oceny. Która lepsza?
Przed:

 Po moich działaniach wielogodzinnych i siódmych potach:


 No i jak? Błagam o opinie bo następne już się tworzą, i nie wiem jak te napisy robić :)
Ale nawiasem mówiąc, to powiem Wam, że dobrze że posty na komputerze się pisze... bo ja serio ręcznie piszę jak kura pazurem po dwóch głębszych :) Więc druk to dla mnie błogosławieństwo.
Lecę i czekam, co powiecie!
Buzi!

środa, 17 lutego 2016

Miś o małym rozumku - czy aby na pewno?

Kto czytał Kubusia Puchatka? 
Ja ostatnio znów wróciłam do tej lektury :) Przypomniały mi się wszystkie piękne cytaty tego małego, puchatego, głupiutkiego misia. Ano właśnie, ale czy na pewno głupiutki?
Ma mały rozumek, sam twierdzi, że "myślenie jest trudne, ale można się do niego przyzwyczaić" :)
Ale tak na prawdę przewyższa wszystkich najmądrzejszych ludzi o ścisłych umysłach, bo... on patrzy i myśli sercem :)
Ja sama uwielbiam misie, u nas w domu jest mnóstwo maskotek w ogóle, z każdą wiąże się jakaś historia :)
Najstarszy mój miś ma 26 lat... dostałam go na 4 urodziny :)
(No i się sprzedałam, możecie sobie policzyć ile mam lat :D )
Lubię też lepić misie. Postanowiłam połączyć jedno z drugim, i zrobić kilka tabliczek. Na nich moje własne misie i złote myśli Kubusia Puchatka. Jak Wam się ten pomysł podoba?
Pierwsza zawieszka jest już gotowa, pokazuję:



Błagam, nie patrzcie na napis... nie miałam pojęcia, jak przetransferować drukowany napis na pomalowaną tabliczkę więc napisałam odręcznie. Może ktoś podsunie mi jakiś pomysł, jak mogłabym to zrobić? Będę wdzięczna!
Czasem proste sposoby są najlepsze... ale ja nie znam żadnego niestety :D
Pokażę Wam jeszcze co nabyłam u naszej blogowej koleżanki, której ręce wręcz czarują! Jej konik to między innymi decoupage. Ostatnio zachwyciłam się pisankami wielkanocnymi na jej blogu i po prostu MUSIAŁAM takie mieć :) Zapraszam Was do odwiedzenia Edyty i jej Magicznego Świata :)
A teraz pokażę Wam cudeńka, które wybrałam dla siebie :)

Powiedzcie, czy nie piękne?
Motywy są piękne, a zdobienia relefem super dopełniają całości :)
Do tego dostałam w prezencie mydełko własnej roboty :)
Musiałam Wam pokazać :D
Na dziś już kończę. Lecę dalej tworzyć, lepić a potem się Wam pochwalę.
Pogoda zbyt piękna nie jest, choróbska panują... wiec życzę Wam mimo wszystko pogody ducha i mnóstwo słońca - jak nie na dworze to chociaż w waszych sercach :)
Buziaki!

czwartek, 11 lutego 2016

Pod wieloma względami...

 ...początek roku 2016 był dla mnie trudny. Nie zdarzyło mi się to jeszcze nigdy. Zwykły noworoczny optymizm, listy postanowień i śmiech, że będę się musiała przyzwyczaić do pisania nowej daty, musiałam zamienić na niepewność, trochę strachu, trochę więcej smutku, sporo nerwów. By zawód na osobach, które - powiedzmy - powinny stanowić moją najbliższą rodzinę. Ogromne rozczarowanie i ogromne poczucie niesprawiedliwości. Była choroba mamy, która na szczęście już minęła ale przyniosła sporo stresu. Było też pożegnanie... takie na zawsze. Wspaniałej osoby, która wygrywała zawsze tym, że była tak niepozorna, tak nieśmiała i taka cicha. Uśmiechnięta i dobra. Choć dożyła słusznego wieku i była zmęczona to jednak w wielu sercach pozostawiła pustkę. Teraz pewnie spogląda na nas z góry i uśmiecha się tym swoim uśmiechem :) Były - w sumie nadal są - problemy jednej z najbliższych mi na tym świecie osób. 
Kochani, gdy to wszystko piszę minęły dni, nawet nie tygodnie, ale wszystko już przyschło. Jakoś się wyrównało. Ale przeraziłam się tym wszystkim. Myślałam: skoro początek roku tak właśnie wygląda, to co przyniesie dalej? No ale ileż można zatruwać swoje myśli! Rękodzieło okazało się po raz kolejny lekiem na smutek :) Wreszcie czuję, że moje myśli uporządkowały się na tyle, żebym mogła wrócić do blogowania, wrócić do Was. Bo wierzcie mi, nie potrafię niczego robić połowicznie! Nie potrafiłam odwiedzać Waszych blogów wiedząc, że nie skupię się nawet na tym, co czytam :) Wiem, że pewnie nie nadrobię tego miesiąca, bo to dużo czasu, a jest Was sporo :) Odwiedziłam tylko Wasze najświeższe posty i mam nadzieję, że mi to wybaczycie. Teraz mam nadzieję wszystko wróci na swoje miejsce, wstępuje we mnie energia, możecie się śmiać ale ja każdy "niemroźny" wiatr odczytuję jak pierwszy podmuch wiosny! Jednak chyba należę do osób, dla których szklanka jest zawsze do połowy pełna... Choć czasem dostrzegam też tą pustą przestrzeń, to jednak w końcu mój wzrok zatrzymuje się na tej wodzie, herbacie czy tam kompocie, albo czym innym czym ktoś tą szklankę wypełnił :D
Na potwierdzenie dodałam w nagłówku zdjęcie tych niepoprawnych ciasteczkowych potworków - małych świrusów, żeby Wam też trochę poprawiły humor :) A do tego są misie - chyba po raz pierwszy zrobiłam misie jako kolczyki w całości, zawsze tylko główki mi wychodziły :) Niosą Wam serducha, żeby tradycji stało się zadość - bo przecież niedługo walentynki :D
Buziaki kochani, życzę Wam samych radosnych chwil w tym Nowym roku. Życzę Wam, aby był dla Was łaskawy, byście odnaleźli w nim to, czego szukacie, spełnili to, czego pragniecie, zobaczyli to, co chcielibyście zobaczyć... i byście pamiętali, że często to, co jest najważniejsze, jest bardzo blisko Was... niech codzienność Wam tego nie przysłoni! :) Ściskam Was mocno i do zobaczenia niebawem!