niedziela, 21 sierpnia 2016

Co się dzieje...

... kiedy blondynka staje się brunetką? Kiedy gąsienica zamienia się w motyla? Kiedy mała sadzonka staje się ogromnym drzewem? Otóż - nic poza tym, że się przeobrażają. Trochę się zmieniają, dojrzewają. Ale to nadal ta sama kobieta, owad czy roślina :)
Niezły zaprodukowałam wstęp, prawda? Ale dotyczy on też troszkę mnie dzisiaj :) Bo u mnie też od dzisiaj mała - wielka zmiana :) Tymonina ustąpiła miejsca nowemu i od dziś nie ona, ale ModeJolina jest moim drugim ja :) Może się komuś ta nowa nazwa wyda dziwna, będziecie ją smakować, powtórzycie ze trzy razy i się Wam spodoba albo uznacie, że to jednak nie to. Ale mam nadzieję, że z każdemu z czasem ta nazwa znormalnieje, że się przyzwyczaicie i będziecie ją kojarzyć właśnie ze mną. Bo przecież nadal jestem tą samą Jolką (Joliną? ;)) zafiksowaną na punkcie rękodzieła, lepiącą z modeliny jedzenie, książki, zwierzaki, kwiatki i inne twory :)


Dla zainteresowanych: nad zmianą nazwy myślałam już od długiego czasu. No i w końcu się stało, dostałam bodziec i dwa razy się nie zastanawiałam :) Było kilka zawirowań, parę potknięć, dużo pomysłów, kupa śmiechu, milion razy wyzwałam się od starych wariatek (co było niesprawiedliwe, bo mam dopiero 30 lat hy hy hy), a ostatecznie nazwę wymyślił mój mąż, który udaje, że go to nie obeszło, ale jest serio MEGADUMNY, że postawiłam na jego pomysł. Miało być tak, żebym była w tym ja, czyli moje imię, żeby była w tym modelina, no i jest i modelina, i ja, a do tego jeszcze jak kto się dopatrzy to jest Moda, a choć trendów absolutnie nie wyznaczam, bo za maluczka jestem, to jednak jakąś tam kolczykowo - modelinową modę reprezentuję :D 
Wnoszę wszem i wobec, że te wakacje były szalone i zwariowane, przeleciały mi jak rakieta i teraz już cała dygocę na myśl o wrześniu, przedszkolnym płaczu itp ale z drugiej strony... Możecie uznać, że jetem szalona, ale kurcze, jak sobie poniucham to wieczorne, rześkie, sierpniowe powietrze... no to jestem kupiona. Świece, lampiony, kolorowe liście, dynie, pierniki, choinka, renifery, przytulne wieczory przy herbacie z książką i spacery w szaliku, oto, co czeka na nas jeszcze w tym roku i na co ja się niecierpliwię! I jeszcze coś ważnego, najważniejszego stanie się tej jesieni, ale na razie sza! Choć już przebieram nogami :D
No, poczytane, Tymonina, ModeJolina czy po prostu Jola, Jolka, Jolcia, Jolina (wersja mojej mamy), Myszka, mama, mamusia... jak by mnie nie nazwać to i tak mam słowotok i pisotok i to się chyba nigdy nie zmieni :D
Na koniec mam dla Was parę fotek moich ostatnich prac :)

podkładki pod filiżanki sztuk 8 plus podstawka :) 

Spineczki słoneczniki, wykonane - uwaga - na specjalne zamówienie do ślubnej fryzury


Bransoletka charms


słodkie broszki :)



a tutaj kolejna książkowa bransoletka, tym razem Gra o Tron :)

Mam nadzieję, że Was nie zanudziłam :)
Ściskam Was mocno i zapraszam, zapraszam, zapraszam do siebie :)
Buziaki!!!