czwartek, 13 października 2016

Z modeliny można wszystko :)

Witam Was moi drodzy! Jak Wasze zdrówko? U nas posypały się choróbska, cóż, zaczęło się niestety :) Mam nadzieję, że zdrówko Wam dopisuje!
Z modeliny można wszystko - to ostatnio moje motto. Tak właściwie to ostatnio zaczęłam obklejać nią wszystko :) Czasem efekty są... no cóż, godne pożałowania, ale często serio są udane!
Powiem Wam szczerze, że biżuteria mi już zdecydowanie nie wystarcza. Zdobię szklanki (jak ten świecznik w sweterku w ostatnim poście), łyżeczki, pudełka i wiele innych. Jakiś czas temu pokazałam Wam zakładki do książek z Harrym Potterem, inspirowane zakładkami znalezionymi w sieci. Patent z zakładkami zrobionymi z drewnianych szpatułek kosmetycznych (albo też lekarskich) nie jest mój. Ale wyjątkowo przypadł mi do gustu! Szpatułki są cieńsze niż drewniane bazy do zdobienia metodą decoupage, dzięki temu nie niszczą książek, i wystarczająco duże i długie, by zakładka była widoczna i dobrze się trzymała :)
Postanowiłam więc trochę poszaleć i zaczęłam je robić. Ma to też praktyczne wytłumaczenie - cóż, po prostu aby wykonać pierwsze zakładki musiałam kupić całe opakowanie szpatułek :D No i co ja mam teraz, wszystkim sąsiadom gardło badać co rano? :D Muszę je na coś zużyć :D
Pokażę Wam ciasteczkowego potwora - mojego ulubieńca!

 Ciasteczkowy wystaje mi z przepiśnika, pasuje tam idealnie!
A tutaj mam coś dla wszystkich szydełkowców - sama na szydełku umiem zrobić tylko prostą, okrągłą serwetkę, ale niektórzy tworzą na szydełku prawdziwe cuda! Chyląc czoła mogę tylko... ubrać im szydełka :D

No i jak? Dla tych, którzy tworzą szydełkiem, może to być miła alternatywa dla zwykłego, metalowego :)

Żegnam się już z Wami, i życzę pięknego, słonecznego dnia! (u mnie właśnie taki się zapowiada) :)
Buziaki!

poniedziałek, 10 października 2016

kochana jesień!

Kochana, złota, polska jesień. Może nie jest aż tak złota, za oknem ponuro, ale i tak ją kocham :)
Za: dynie, długie wieczory, lampki, lampiony i świeczki, za chłodne, świeże poranki, za moją zieloną kurtkę, którą wreszcie mogę nosić, za kasztany, którymi bawiłam się w tym roku w jarzynowy sklep, za spacery po szeleszczącym lesie no i za halloween, które uwielbiam :) Niekoniecznie celebruję, ale uwielbiam twórczość dyniowo - pająkowo - lampionową :)
W tym roku planuje małe kinderparty z okazji halloween - może się uda, patrząc na frekwencję w przedszkolu i choróbska panujące wokół to nie ma nigdy nic pewnego :)
Ale nadzieja umiera ostatnia!
A teraz pokażę Wam kilka moich wariacji na temat dyniowych straszydeł:

 pajączki już z zmierzają na imprezę :D

Frankenstein dziś dość sympatyczny :)

 dynie miały straszyć... ale same jakieś wystraszone!

A na koniec - pamiętacie zeszłoroczne lampiony w sweterkach? Tym razem też poubierałam moje lampioniki, tylko wzorek troszkę zmieniłam :)

Ściskam Was ciepło i jesiennie :)
Buziaki!