środa, 10 września 2014

Romantycznie :)

Kiedy jesień powoli wyłania się zza rogu, wieczory się wydłużają, w powietrzu czuć miły chłodek, w moim domu wieczorem panuje światło świec.
Nawet, gdy lampa górna jest załączona, gdy coś robimy, bawimy się, rozmawiamy, oglądamy telewizję - po zmierzchu bardzo lubię zapalić świecę, choćby to był nawet mały podgrzewacz w słoiczku.
Świece tworzą niesamowity i niezastąpiony klimat :)
I oto nowa myśl przyszła mi do głowy: lepiłam już kolczyki i naszyjniki, ciastka i kwiaty, lepiłam na filiżankach, cukiernicach, kubkach i kłódkach... ale nie wykorzystałam jeszcze wszystkich możliwości mojej kochanej modeliny :)
Bo przecież... jakby ulepić coś na szklance, tak, by światło świecy mogło przez nią przebijać...
No i tak powstały dwa moje pierwsze świeczniki, a raczej lampiony :)
W ostatnim poście pisałam Wam o jednym, ale dziś o świcie powstał drugi - udało mi się wstać przed moim synkiem i mnie natchnęło :)
Popatrzcie:

Pierwszy zrobiłam bardziej klasyczny. Okleiłam szklankę białą modeliną, pomalowałam pastelami - od dołu fiolet, a od góry popiel, środek wycieniowałam. Potem ułożyłam wzorek i podziurkowałam, żeby jak najwięcej światła wydostawało się na zewnątrz :) Dodatkowo przednią ściankę ozdobiłam malutkimi perełkami.




Drugi już przedstawia pewien obrazek. Chciałam koniecznie zrobić niebo nocą, z gwiazdami. Potem doszedł domek, w którym wycięłam okna :) Kotek na tle księżyca to motyw dość często spotykany zwłaszcza w rękodziele. Bardzo marzyłam żeby gdzieś go zawrzeć :) No to mam :) Niebo i księżyc namalowałam pastelami, tak samo trawę. Żeby nie było za ciemno, zrobiłam jasną dróżkę i wykałaczką wyryłam płotek - modelina pod spodem jest jasna, dzięki temu światło też przebija przez płotek :)



Nigdy nie zobaczy się prawdziwego efektu, jaki daje lampionik, zanim nie zapali się w nim świecy :) Więc specjalnie dla Was zrobiłam małą sesję. W tle są szklaneczki które czekają na swoją kolej do ozdobienia - bo z pewnością to nie są ostatnie lampiony, jakie zrobiłam :)



Zdjęcia oczywiście nie oddadzą w całości efektu - zwłaszcza, że fotograf ze mnie żaden. Ale z pewnością coś tam widać. 
Jak Wam się podobają? 
Ja jestem pod wrażeniem, bo nie sądziłam, że dadzą taki fajny efekt :)
Pozdrawiam Was wszystkich cieplutko i życzę kolorowych snów :)

11 komentarzy:

  1. Bardzoooooooooooooooooo!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!Rewelacyjne świeczniczki!!!!!!!!!!!!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  2. Ale urocze. Ja też kocham świece, obecnie palą się dwie;-) Takie lampioniki to coś dla mnie:-) Uwielbiam roztańczone wzorki tańczące dookoła płonienia. Kicia prezentuje się dumnie, ja ostatnio mam "fazę na sowy", wcisnęłabym je wszędzie gdzie się da i tam gdzie nie też;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję :) Ja też już planuję usadowić sowę lub dwie na jednym ze świeczniczków, bardzo lubię sówki :D

      Usuń
  3. Bardzo fajny pomysł. Podoba mi się to, że wykorzystujesz modelinę na wiele sposobów. Ja nawet nie pomyślałabym, że można ją zastosować do oklejania szkła, porcelany czy metalu.

    OdpowiedzUsuń
  4. Pobawiłam sę ostatnio modeliną.. niestety tylko na zabawie pozostało - "lepinki" czekają na utwardzenie i dalszą wenę... Nastrojowe i klimatyczne te Twoje dzieła. Podziwiam Cię za pomysłowość i pozdrawiam cieplutko

    OdpowiedzUsuń
  5. zakochałam się w tym ostatnim..w kotecku..:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ależ piękności!!!!:) ..i te okienka w których się świeci światło nocą....no i świetny kot na dachu!!!:) Rewelacja!!!:)
    Serdecznie pozdrawiam zdolne rączki:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ten z kotkiem jest fantastyczny, chociaż bardziej by mi pasował jako świecznik. Przy płomyku świecy nabrałby niesamowitego charakteru :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Uwielbiam świece,lampiony.Miałaś pomysł,wyszło slicznie:)

    OdpowiedzUsuń
  9. super oryginalny pomysł na świeczniki - lampiony :)

    OdpowiedzUsuń

Kochani, dziękuję za Wasze odwiedziny i komentarze - wszystkie razem i każdy z osobna! Zapraszam znów :) Do zobaczenia!